Wojsko USA zanieczyszcza bardziej niż 100 państw

A jednak nadal w badaniach nad klimatem wojskowe emisje są pomijane. Dlaczego?

3
455
Dlaczego wojsko USA nie jest brane pod uwagę w badaniach nad klimatem?

Ślad węglowy sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej jest ogromny. Tak samo jak korporacyjne łańcuchy dostaw, wojsko opiera swoje działanie na istnieniu i ciągłym ruchu wielkiej floty kontenerowców, ciężarówek i samolotów. Proces produkcji i dystrybucji narzędzi do zabijania jest procesem niezwykle złożonym, a więc oczywiście tym samym niezwykle opłacalnym dla właścicieli firm które biorą w nim udział.

Nowe badanie sprawdziło wpływ utrzymania globalnej wojennej hegemonii USA na klimat. Dane są zatrważające, nawet dla osób które nie od dziś zdają sobie sprawę z globalnego zasięgu amerykańskiego ministerstwa wojny.

Większość rankingów dotyczących emisji gazów cieplarnianych skupia się jedynie na zużyciu paliw i energii w wykonaniu cywilnej części populacji, wyłączając aparat wojenny. Najnowsze dane sugerują natomiast, że wojsko USA jest jednym z najgorszych brudasów w historii – konsumuje ono więcej paliw i emituje więcej gazów cieplarnianych niż całe duże państwa. Przykładowo, gdyby wojsko USA było państwem, sam wskaźnik zużycia paliwa plasowałby je na 47 miejscu, zaraz obok Portugalii.

Fakt, że emisje gazów cieplarnianych w wykonaniu wojska USA są pomijane w badaniach nad klimatem to nie przypadek

Uzyskanie rzetelnych danych z Pentagonu, i całej reszty tamtejszych instytucji rządowych, graniczy z cudem. W ramach Protokołu z Kyoto z 1997 USA żądało zwolnienia z konieczności reportowania wojskowych emisji. Ten kruczek prawny został poprawiony w ramach Akordu Paryskiego, ale nie na wiele się to zda, ze względu na wycofanie się Stanów Zjednoczonych z tego porozumienia w 2020 roku.

Dane do badań muszą być wyciągane od Agencji Logistycznej Wojska USA niemal siłą, na podstawie zapisu prawnego o nazwie Ustawa o Wolności Informacji (ang. Freedom of Information Act). Instytucje wojskowe nie są chętne do dzielenia się swoimi osiągnięciami ze światem. Ciężko się dziwić – nie mają się czym chwalić.

Co być może najciekawsze, wojsko USA zdaje sobie bardzo dobrze sprawę z drastycznych konsekwencji katastrofy klimatycznej, i z tego, że nie będzie wcale w jakiś sposób odporne na te konsekwencje. W swoich publikacjach otwarcie traktują katastrofę klimatyczną jako “czynnik zwiększający stopień wielu innych zagrożeń w sposób wykładniczy“. Wiele baz wojskowych aktywnie przygotowuje się do skutków takich jak podnoszący się poziom mórz.

Wojskowe zapędy Amerykanów są oczywiście pełne ładnych słów i pustych deklaracji. Raz na jakiś czas słyszymy o deklaracjach na rzecz bardziej zielonej polityki, jak na przykład temat zwiększenia ilości elektryczności generowanej z odnawialnych źródeł w bazach wojskowych. Jednak pomimo tych akcji na rzecz ocieplenia własnego wizerunku, siły zbrojne USA pozostają nadal największym światowym pożeraczem węglowodorów. Ciężko żeby nie były, z całą swoją bronią masowego rażenia, rakietami, helikopterami, samolotami i kto wie czym jeszcze i w jakich ilościach. Po wszystkim co widzieliśmy do tej pory ciężko wierzyć tej instytucji na słowo – równie dobrze może się okazać, że emitują dwa razy więcej niż zeznają.

Wojsko do kosza?

Badania takie jak te do których linkujemy w poprzednich akapitach dają jasno do zrozumienia, że jakakolwiek poważna akcja na rzecz klimatu wymagałaby całkiem dosłownie likwidacji dużej części sił zbrojnych. Nie istnieje wiele innych aktywności o porównywalnie katastroficznych skutkach dla klimatu co nieustanne prowadzenie wojen na całym globie. Zmniejszenie przez USA ilości środków przeznaczanych na prowadzenie wojen drastycznie zmniejszyłoby światowe zapotrzebowanie na paliwa kopalne.

Konflikt interesów zwyczajnie nie pozwala elitom tego kraju na porzucenie pozycji absolutnej militarnej dominacji nad światem

Taki scenariusz jest jednak niezwykle mało prawdopodobny. Dlaczego? Konflikt interesów zwyczajnie nie pozwala elitom USA na porzucenie pozycji militarnej dominacji nad światem. Nawet jeśli na dłuższą metę takie działania będą oznaczać doprowadzenie do katastrofy klimatycznej o nieznanych ludzkości rozmiarach, niosącej śmierć ludziom na całym świecie, w tym w krajach znajdujących się w samym centrum imperium. Machina wojenna jest dzisiaj jedynym sposobem na utrzymanie megazysków największych banków i korporacji, na utrzymanie status quo.

Nie będąc w stanie terroryzować ludzkości siłą, najbogatsi utraciliby kontrolę nad gospodarką, która jest dzisiaj oparta o paliwa kopalne. Zdalne operacje wojskowe w krajach obfitujących w ropę naftową są dzisiaj podstawą dla kontynuacji status quo. Tracąc zdolność do przymuszania pracowników w najbiedniejszych krajach do pracy na rzecz międzynarodowych korporacji kapitaliści straciliby też dostęp do jednego z najbardziej zyskownych surowców w kapitalizmie: taniej siły roboczej.

 

Subskrybuj
Powiadom o
guest
3 komentarzy
najstarszy
najnowszy
Inline Feedbacks
View all comments