30-letni milenials narzekał na niskie zarobki, ale pewnego dnia walnął pięścią w stół

0
160

Michał skończył w listopadzie 30 lat. Od urodzenia mieszka w Krakowie. Nie miał nigdy stałej pracy, odkąd skończył studia dorabiał w różnych miejscach, głównie w magazynach i w gastronomii. Kiedy pytam o hobby, odpowiada, że “lubi malować, choć nadal słabo mu wychodzi”. Ostatnio widziałem się z nim jeszcze w zeszłym roku. Od tamtego czasu sporo się zmieniło.

Podczas naszego ostatniego spotkania w październiku zeznał mi, że od zawsze marzyła mu się przeprowadzka nad morze, gdzieś gdzie jest mniej smogu. “Nie jeździłem za dużo po świecie, dobrze się czuję tutaj, w Krakowie. Dobre zarobki, fajni ludzie…” mówi z poważną twarzą. Zaczynałem coś podejrzewać ale kiwam głową z reporterską powagą. Michał zaraz jednak zdejmuje z twarzy pokerface’a i ze śmiechem dodaje “No co ty, żartuję przecież! Nie znasz się na żartach? Ledwo mnie stać na mieszkanie. O podróżach nawet nie chcę myśleć bo mi się robi smutno.”

Trzydziestolatek dzielił wtedy mieszkanie razem z trójką współlokatorów, wynajmował niewielki pokój z oknem. Jak to sam mówił “nie jest to jakiś super luksus, ale jakoś da się przeżyć”.

 

Pewnego dnia stwierdził, że czas na zmiany

Postanowił pomalować pokój na inny kolor. Żeby kupić potrzebne materiały musiał pożyczyć kilkaset złotych od znajomej, bo sam nie ma żadnych oszczędności. “Grunt, że nie mam długów u szemranych pożyczkodawców” mówi i opowiada mi o swoim znajomym który musiał wyjechać za granicę do pracy bo nie był w stanie spłacić “chwilówki” na 20 tysięcy złotych.

“Pożycz pieniądze, mówią. Weź kredyt, mówią. Będzie fajnie. Ale nikt nie mówi jak jest potem, że trzeba harować dwa razy ciężej żeby to wszystko spłacić”. Pytam się o jego stosunek do rynku mieszkaniowego i kredytów na mieszkanie. Odpowiada, że znajomi ze studiów którzy mieli bogatszych rodziców w większości mieszkają już od wielu lat na swoim. “Na swoim czyli wiesz, mają kredyt na 30 lat i są przywiązani do miasta, do swojej obecnej pracy. Nie wiem czy to taka super alternatywa. Ja przynajmniej zawsze mogę stwierdzić, że mam dość i bez większych ceregieli się wyprowadzić.”

“Zresztą co z tego, że kupią mieszkanie na własność jak za te 30 lat kiedy spłacą kredyt to katastrofa klimatyczna i tak będzie oznaczała, że w dużych miastach nie da się normalnie żyć. Jak już się ma te 40 tysięcy na wkład własny to może lepiej zainwestować w hektar czy dwa gdzieś na wsi” – śmieje się Michał. Ale okazuje się, że to tylko pół żartem, bo zaraz dodaje: “Osobiście bym się chętnie wyprowadził z miasta, ale nie bardzo mi się widzi robienie tego zupełnie solo. A wszyscy moi znajomi są w tej chwili totalnie zakręceni na punkcie mieszkania, samochodu czy dziecka.”

 

Walnął pięścią w stół, teraz ma złamanie z przemieszczeniem

Jako zapalony gracz League of Legends, jednej z najbardziej znanych gier typu MOBA, spędzał sporo czasu przed ekranem komputera. Spędzał, bo ostatnio przestał grać. Co się stało?

“Emocjonowałem się rozgrywkami tak mocno, że zdarzało mi się od czasu wyładować na ścianie czy stole przy którym gram. Nie stać mnie na biurko, a umeblowanie pokoju objęło ten piękny dębowy stół który tu widzisz. Jest niesamowicie wytrzymały”.

Stół okazał się na tyle solidny, że przy jednej z przegranej w pechowym zwrocie akcji rozgrywek kiedy Michał uderzył w niego z całej siły pięścią, stół ledwo drgnął – energia kinetyczna wyrządziła natomiast poważne szkody jego ręce.

“Na początku myślałem, że samo się zagoi, ale kiedy po dwóch dniach opuchlizna ciągle rosła poszedłem z tym do szpitala. Uszkodziłem sobie nadgarstek w dość paskudny sposób, kilka kości uległo przemieszczeniu. Sam ból jeszcze nie jest najgorszy. Najgorsze jest to, że od razu jak się szef dowiedział co się stało to z marszu mnie zwolnił”.

Z tak poważną kontuzją nadgarstka, Michał nie będzie w stanie zrobić użytku ze swojej prawej dłoni przez co najmniej najbliższe 6 miesięcy. Jako, że był akurat ostatnio zatrudniony jako pomoc kuchenna, kontuzja oznacza, że jest praktycznie bezużyteczny z punktu widzenia właściciela knajpy. Oczywiście nie był zatrudniony na umowę która gwarantowałaby mu normalne zwolnienie lekarskie w sytuacji takiej jak ta.

“Dzisiaj nie produkują już takich stołów. A przynajmniej nie dla przeciętnego człowieka z przeciętną pensją” dodaje Michał.

Przyp. red.: na zdjęciu to nie Michał.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments